Amelia i Justin

warto wierzyć a marzenia bo mogą się spelnić tylko trzeba być otwartym na nie

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
a więc usuwam .... ;//
mam drugiego blooga tutaj jego nazwa to ILoveYouBaby jeżeli bd chciały/li czytać to czekam :)
12.02.2012 o godz. 14:09
Big problem !!
najpierw chce was przeprosić za bardzo dłuuugą nie obecność ale net zwalił a potem natłok nauki i jakoś tak wyszło. I teraz nie wiem czy pisac dalej bo po :
1. Nie wiem czy ktoś jeszcze by to czytał??
2. Straciłam wontek w tym opowiadaniu.
I są 2 wyjścia:
a) usunąć lub b) zacząć od nowa

Decyzje pozostawiam wam bo wiecie jak jest ;/
Tagi: koniec ?? :(
11.02.2012 o godz. 23:16

12.

Gdy dotarliśmy do jego domu Pattie czekała na nas z obiadem. Po chwili się nim zajadałam. Wszyscy już przywykli do ilości pochłanianego jedzenia przeze mnie.
Dziś ma przyjechać Chris i rodzice :/. Mam im powiedzieć o dziecku. Jestem ciekawa jak zareagują.
Po około 1 h przyjechali szybko udaliśmy się do salonu. Byłam bardzo zdenerwowana. Dosłownie czułam jak ręce mi się pocą.
- Więc... - zaczęłam niepewnie, ale po chwili poczułam jak mój chłopak trzyma mnie za rękę - od miesiąca jestem w ciąży z Justinem. - powiedziałam na wydechu - I od razu mówię że nie ma opcji o aborcji ani adopcji. - zakończyłam mój monolog. Trochę czekałam na ich odpowiedź. Strasznie się stresowałam bo ich zdanie było dla mnie najważniejsze.
- Po 1 nie spodziewaliśmy się tego po tobie i Justinie. Szybciej po Chrisie no ale.... - powiedziała nawet spokojnie. - Po 2 jak ty sobie wyobrażasz wychowywanie tego dziecka w tajemnicy przed mediami. Bo przecież na pewno Justinowi nie pozwoliłaś zrezygnować z kariery - popatrzyła na chłopaka a ten tylko przytaknął.
- Jeszcze o tym nie myślałam. ale uzgodniliśmy że gdy ciąża bd już widoczna wyjadę gdzieś w tajemnicy by nikt się nie dowiedział. A tak to nic - powiedziałam spuszczając głowę.
- Zdajesz sobie z tego sprawę, że bd musieli zerwać ?? - spytał tata. Ja przytaknęłam. Wiedziałam że bd musiała to w końcu zrobić. Justin zaprzeczył. Wiedziałam jaki ona jest, i wiedziałam że nie da mi odejść. Chodź by musiał mnie szukać pod każdym kamieniem, ale i tak się nie podda. Zbyt bardzo mnie kochał. Ja też go za bardzo go kochałam by pozwolić mu skończyć karierę albo zepsuć ją by być ze mną.
- Chyba bd mały problem - powiedział mój tata - Justin wiem w jakiej sytuacji jesteś ja przed laty miałem tak samo. Kobieta którą kocham zaszła w ciąże najpierw z Chrisem. W tedy jakoś daliśmy rade ale było trudno. Ale gdy Ali miała się urodzić stwierdziliśmy ze bezpieczniej będzie dla nich jak się rozejdziemy się. Chris miał trudno. I to bardzo nawet nie chcę sobie wyobrazić jak było z moja maleńka Amelką. - powiedział patrząc na mnie ze smutkiem w oczach - Bardzo cierpiałem. ale pocieszałem się tym że im teraz jest lepiej niż jakby bylibyśmy z ich mama razem. - powiedział smutno do JB'ego.
- Ale ja nie chcę jej zostawiać. Wie pan... Ona jest dla mnie jak powietrze, a bez powietrza nie da się żyć. Jest zarazem moim sercem. A gdy serca nie ma... Umiera się - ostatnie słowa powiedział diabelnie poważnie. Czy on coś sugerował? Matko... Nie, nie nie pozwolę mu na to... Ale nie mogę się ukrywać w katach, walizkach...
- Justin... - wyszeptałam gładząc jego policzek - Tak trzeba... Musimy... - powiedziałam a po moich policzkach zaczęły spływać łzy - Kocham Cię najbardziej na świecie. ale nie mogę się ukrywać tak długo. To nam zaszkodzi. - powiedziałam smutno - Będę do ciebie dzwoniła. Ale wiedz że jak nie pozwolisz mi odejść na te 4-5 miesięcy sama to zrobię. I bd ci gorzej... A mnie jeszcze bardziej... - to wyszeptałam bardzo cicho by on tylko usłyszał. szybko się w niego wtuliłam. Niestety ktoś nam przerwał a mianowicie jego telefon. Szybko wstał i odszedł na bok. Po chwili wrócił i oznajmił że wychodzi i wróci za 2h. nie pytałam o nic więcej, gdyż mu ufałam. Chwile po jego wyjściu wyszedł Chris i rodzice. A ja z Pattie postanowiłyśmy pooglądać tv ;)
Włączyłyśmy MTV gdzie leciały wiadomości o gwiazdach.Najpierw mówili o Miley, potem o Demi a na koniec o moim ukochanym i... SELENIE GOMEZ !!??
- Co!!?? - krzyknęłam razem z jego mamą i zszokowane słuchałyśmy reporterki.
Ostatnio często się mówi a idolu nastolatek Justinie Bieberze i jego dziewczynie Amelii Brown. Ale ostatnio pojawiły się fotki z jego była niejaka Selena Gomez!! Byliśmy bardzo zszokowani widząc zdjęcia nowej pary!! Zaraz po jej wypowiedzi pojawiły się ich zdjęcia jak trzymają się za ręce, przytulają i całują... Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Szybko pobiegłam na górę i zaczęłam się pakować. Ze wszystkimi walizkami zbiegłam po schodach. Tobołki zostawiłam przy drzwiach a następnie wzięłam kartkę i napisałam list.
" Justin...
Wiedz że mnie zraniłeś!! Jak mogłeś ?? Mówiłeś te wszystkie puste słowa... A ja łudziłam się że naprawdę mnie kochasz. No ale jak widać się myliłam... Błagam nie dzwoń, nie pisz i nie szukaj bo i tak już do ciebie nie wrócę. Wiedz też że nie usunę dziecka. nawet o tym nie myślę. A ty nigdy go nie poznasz... Nie chcę by cierpiał tak jak ja...
Zawsze cię kochająca Amelia...
PS. Życzę szczęścia z Gomez... I chodź cię kocham nie wrócę nie chcę więcej cierpieć i tracić kolejnej kochanej osoby...

Szybko dałam go Pattie. I ją pożegnałam. Z nią na pewno bd utrzymywać kontakt. Obiecała że nie powie mu gdzie jestem. Ja jej podziękowałam i z płaczem weszłam do wcześniej zamówionej taksówki...
Po ok. 10 min byłam na lotnisku i wsiadałam do samolotu.
10 h później
Wychodząc z samolotu cicho wyszeptałam
- Tu mnie nigdy nie znajdzie.
Udałam się do miejsca gdzie stały taksówki i wsiadłam.
- Proszę mnie zawieść do wsi Gruszkowice - kierowca tylko przytaknął i odjechał. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego gdzie jestem i co się stało. Zaczęłam cicho szlochać.
- Co się stało ?? - spytał starszy pan kierujący auto.
- Mój chłopak mnie zdradził. jestem w ciąży i jadę do babci... - powiedziałam przez łzy.
- Oj ... To bardzo smutne... - powiedział i na tym się skończyła nasza rozmowa. W ciszy zawiózł mnie do babci. On była mi bardzo potrzebna. Gdy już byliśmy na miejscu zapłaciłam kierowcy, zabrałam moje rzeczy i udałam się ku dobrze mi znanym murom domu babuni. Przy moich nogach skakał jej piesek Bruki, był to owczarek niemiecki. Po chwili zza drzwi wyszła starsza kobieta powszechnie mi znana jako moja babcia. Szybko puściłam walizki i do niej podbiegłam. Gdy byłam w jej ramionach postanowiłam by łzy płynęły z moich oczu. Ona tylko mnie przytuliła.
Po 30 min przytulania się wzięłam moje walizki i udałyśmy się do jej domu. Zaniosłam moje walizki do "mojego" pokoju. I zeszłam na dół gdyż babcia mnie wołała.
- A więc kochanie co mnie do mnie sprowadza ?? - spytała.
- A wiec... - opowiedziałam jej o wszystkim. O ciąży, o nim... - A potem wsiadłam w pierwszy samolot do polski i tu przyjechałam - powiedziałam bliska płaczu. Ta tylko patrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczyma.
- To dużo się działo... Więc teraz będziesz się tu przed nim ukrywała ?? - spytała nadal nie dowierzając w moją historię.
- Tak jakby... O właśnie muszę zadzwonić do jego mamy !! - krzyknęłam wyciągając telefon. I po chwili do niej dzwoniłam. Oznajmiłam babci że jadę kupić nową kartę do telefonu Pattie już wiedziała miałam jej tylko wysłać numer tak jak reszcie bliskich. Gdy już to zrobiłam udałam się do domu a następnie do łazienki. I po około 10 min poszłam spać zostawiając za sobą stare życie a zaczynając nowe...
**********************************************
Wiem trochę się zadziało ale... no tak wyszło jakoś :)
Mam nadzieję że się podoba i czekam na komy :)
08.12.2011 o godz. 20:49

11.

Pattie popatrzyła na nas wystraszona. A po chwili zemdlała!! Byłam strasznie wystraszona!! JB zreszta też szybko pobiegł po wodę a ja podłożyłam jej kilka poduszek pod nogi i podniosłam ręce do góry. Po chwili przy mnie był już mój chłopak.
Po ok. 10 min oprzytomniała Justin podał jej szklankę z wodą i pomógł usiąść.
- Matko... Co teraz będzie?? - spytała wystraszona - Co wam wogóle wpadło do głowy by uprawiać sex bez zabezpieczenia ? - spytała chowając twarz w dłonie.
- To.. Nie wiem... Podniecenie wzięło górę i tak się stało... - powiedziałam przytulając ją - przepraszam - powiedziałam płacząc.
Justin na nas patrzył, był lekko wystraszony. Obie płakałyśmy i byłyśmy wtulone w siebie.
- Co teraz zrobimy ? - spytałam się jego mamy.
- Są 3 wyjścia - powiedziała skupiona - jedno to aborcja...
- Nie na pewno tego nie zrobię!! - powiedziałam pewna swoich słów.
- 2 to poród i oddanie dziecka do adopcji a 3 to poród i zatrzymanie go... Ja skorzystałam z tego 3 w waszym wieku kiedy urodziłam Justina - powiedziała patrząc z czułością na syna - na początku było mi trudno ale teraz nie żałuję niczego. Bo mam wspaniałego syna - powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Chyba stawiam na 3 ... ale tu jest mały problem - spojrzałam na Justina ze smutkiem - nie chcę zniszczyć ani przerwać twojej kariery - powiedziałam poważnie - Więc chyba.... - łzy zaczęły mi spływać po policzkach - muszę odejść na jakichś czas, wyjechać... - powiedziałam smutno patrząc w jego oczy. Były taki... nie umiem tego wyrazić wiedziałam że łamię mu serce.
- Nie możesz !! - krzyknął - Nie pozwalam!! KOCHAM CIĘ i nie dam ci odejść !! - krzyczał a emocje wzięły nad nim górę. Zaczął płakać - Nie pozwolę... - szeptał klękając przede mną chowając swoją twarz w moje ręce.
- Mamy jeszcze jakieś 5 miesięcy za nim ciąża będzie widoczna... - powiedziała jego mama.
- Widzisz a potem 3 będziesz siedziała ze mną i mamą w domu - powiedział pocieszająco - Prawda mamo ?? -spytał swojej rodzicielki a ta uśmiechnęła się do mnie smutno. Wiedziała że to nie możliwe, zresztą tak jak ja.
- Justin kochanie... - wyszeptałam - za 5 miesięcy będę musiała wyjechać nie da się tak... A co bd jak zacznę rodzić ?? Jak mnie zabierzesz do szpitala tak by nikt nie widział - powiedziałam biorąc jego twarz w dłonie. On tylko patrzył na mnie smutno - Pattie chodź do apteki po test ciążowy - powiedziałam, Just chciał już zakładać buty ale go zatrzymałam - nie nikt nie może cię zobaczyć w aptece przy półkach z testami ciążowymi. - Powiedziałam zakładając sweter i buty a następnie całując go w usta i wychodząc.
Po 30 min byłyśmy w domy z 10 testami. Trze mieć pewność.
Szybko weszłam do łazienki i zrobiłam najpierw 5. Odczekałam 10 min i ....
- Nie... -szepnęłam. Były wszystkie pozytywne. Szybko wybiegłam z łazienki i pobiegłam do pokoju chłopaka zamknęłam drzwi i rzuciłam się na łóżko z płaczem.

Oczami Justina
Po 10 min od wejścia do łazienki siedzę niecierpliwy na kanapie i czekam. Po chwili usłyszałem trzask drzwi i szloch dziewczyny. Szybko wbiegłem do łazienki i zobaczyłem 5 testów. Po zapoznaniu się z ulotkami okazało się, iż wszystkie są pozytywne. Byłem w szoku. Szybko pobiegłem do mojego pokoju drzwi były zamknięte. Chwila gdzieś był zapasowy klucz. Szybko podbiegłem do mojego zdjęcia z dzieciństwa i odchyliłem go. Tak jeszcze tam był. Szybko go wziąłem i otworzyłem moją sypialnie. Zobaczyłem tam na moim łóżku moją piękną dziewczynę płaczącą.
- Proszę nie płacz... - powiedziałem siadając obok niej i przytulają. Po chwili dodałem szeptem - Poradzimy sobie.

Oczami Amelii
Czułam że mnie przytula. Ale byłam po prostu załamana. Chodź wiedziałam że tak może się stać tak i tak w środku miałam nadzieję że się mylimy. Ale teraz już nic po nich nie zostało...

3 tygodnie później...
Dziś idziemy na pierwszą wizytę kontrolną u ginekologa.
- Justin zamaskuj się bo wychodzimy - powiedziałam do mojego ukochanego.
- Dobrze kotku - jak powiedziałam tak zrobił.
I już po 20 minutach byliśmy u mojego ginekologa. Oczywiście była to kobieta.
- Dzień dobry - powiedzieliśmy razem wchodząc do gabinetu.
- Dzień dobry nazywam się Greys Anatomi - powiedziała miło kobieta ok. 25 lat. - I od dziś będę prowadzić twoją ciążę - powiedziała miło się uśmiechając.
- Miło mi panią poznać - powiedziałam podając jej dłoń.
- Proszę się położyć na tym krześle - wskazała na dziwne krzesło - i teraz zrobimy USG - powiedziała gdy już na nim siedziałam. Podwinęłam moją koszulkę. Greys bo tak kazała do siebie mówić nasmarowała mi brzuch jakimś żelem i zaczęła robić USG - proszę spojrzeć... - pokazała na monitor - to serce państwa dziecka. Chcecie poznać pleć dziecka ?? -spytała. My z Justinem spojrzeliśmy na siebie i przytaknęliśmy - a więc to jest chłopczyk i jest mani w 4 tygodniu ciąży - powiedziała z uśmiechem wycierając mi brzuch z mazi.
- Do zobaczenia za miesiąc - powiedziała po krótkiej rozmowie na temat tego jak mam się zachowywać i co jeść podczas ciąży.
- Do zobaczenia - powiedzieliśmy z uśmiechem wychodząc z gabinetu - Nie mogę uwierzyć że za 8 miesięcy będziemy rodzicami - powiedziałam gdy byliśmy już w aucie.
- Ja też... Ale to jest takie cudowne... - powiedział do mnie łapiąc mnie za rękę gdy staliśmy na światłach...

**********************************************************
Wiem trochę krótki...
Ale mam nadzieję że się podoba :)
Czekam na komentarze ;)
07.12.2011 o godz. 20:34

10.

Gdy nagle poczułam, że jego członek twardnieje [ i tu was mam dziewczyny !! :) ] i unosi się do góry. Ale nie zaprzestawaliśmy tej rozkoszy i już po chwili byliśmy nadzy. Podniecenie wzięło górą. Gdy we mnie wszedł czułam ból... a zarazem było cudownie. Oboje byliśmy pochłonięci swoim uczuciem. Po jakiejś 1h opadliśmy wykończeni na łóżko, przykryliśmy się kołdrą i zasnęliśmy nadzy w swoich objęciach.
Rano obudził nas trzask drzwi i głośne chrząkanie.
- Dzieciaki !! Wstawać zaraz się spóźnicie - powiedziała zdezorientowana Pattie rozglądając się po pokoju. I już po chwili wyszła.
- Matko... - powiedziałam rumieniąc się i spoglądając na nasze nagie ciała ukryte pod kołdrą. - Lepiej pójdę się ubrać - powiedziałam zabierając kołdrę i swoje ubrania z podłogi.
- Daj to - powiedział Just ubrany w odzienie Adama zabierając mi kołdrę i rzucając ją na łóżko - masz cudowne ciało... - szepnął mi na ucha i zabrał moje ręce które odruchowo zakrywały mi piersi i miejsce intymne - nie masz się czego wstydzić - powiedział całując moją szyję - chodź - powiedział gdy wziął czyste ubrania i pociągnął mnie pod prysznic. Razem się dokładnie i szybko umyliśmy a następnie ubraliśmy.
- Schodźcie !! - krzyknęła mama Biebsa.
A my szybko udaliśmy się na dół zakładając buty i kurtki i zbierając z ziemi plecaki. Szybko wsiedliśmy do auta JB i pojechaliśmy pod szkołę.
Gdy wysiadaliśmy z auta trzymając się za ręce, oczy wszystkich uczniów i nauczycieli były skierowane ku nam. A my jak gdyby nic udaliśmy się do budynku.
Pod klasa lekcyjną ciągle się całowaliśmy. Nikt nie zwracał nam uwagi gdyż wiedział, że i tak nie przestaniemy.
***
Gdy wróciliśmy do domu Biebera zjedliśmy obiad i poszliśmy do salonu. Postanowiliśmy zrobić sobie mini karaoke. Zaczęliśmy od duetu do 'Just A Dream'. Po skończonej piosence Justin patrzył się na mnie z otwartą buzią.
- Zamknij usta bo ci mucha wleci - powiedziałam mu i się zaśmiałam.
- Jesteś genialna - powiedział zszokowany.
- Niby w czym ?? - spytałam nie wiedząc o co kaman.
- Nigdy nie słyszałem by ktoś tak cudownie śpiewał - mówił dalej bardzo podjarany.
- Oj już nie słodź. Nie śpiewam aż tak dobrze - powiedziałam siadając na kanapie.
- Nie słodzę, mój aniele - wymruczał całując mnie, ja tylko się zaśmiałam. I zobaczyłam Cat uśmiechającą się ale już po chwili zniknęła.
Ja z JB-im nawet nie wiem kiedy zaczęliśmy się namiętnie całować. Przerwałam to złapałam go za dłoń i pociągnęłam do jego pokoju. W którym już po chwili byliśmy, zamknęłam drzwi na klucz a następnie go popchnęłam na łóżko. Nawet nie wiem czemu zaczęłam robić przed nim striptiz w rytm piosenki P!nk. Powoli w rytm muzyki zaczęłam zdejmować bluzkę, robiłam podniecające ruchy ciałem, potem przyszła kolej na spodnie i buty. Zostałam w samej bieliźnie, Justin szybko zrzucił swoje ciuchy i został w fioletowych bokserkach. Powoli do niego podeszłam. Niczym wąż pełzałam po łóżku, weszłam pomiędzy jego nogi i powoli zaczęłam go całować od bioder w górę. Czułam jak podniecenie w nim rosło tak jak we mnie. Gdy doszłam do ust zaczęliśmy się delikatnie całować a potem przeszliśmy do namiętnego ale pełnego uczuć pocałunku. Poznawaliśmy swoje ciała od nowa droga dotyku i pocałunku. Jeżeli chcecie wiedzieć zrobiliśmy to, ale powoli i z miłością...

Gdy rano się obudziłam przy mnie leżał mój ukochany. Był taki uroczy gdy spał. Gdyż dziś była sobota powoli wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Zrobiło mi się trochę nie dobrze. Szybko pochyliłam się nad ubikacja i zwymiotowałam.
- Musiałam zjeść coś starego - wyszeptałam sama do siebie spuszczając wodę a następnie myjąc zęby i ciało.
- O już wstałeś kocie - powiedziałam do mojego chłopaka, który słodko się przeciągał. A następnie go pocałowałam w usta.
- Chciałbym mieć takie widoki codziennie rano - powiedział patrząc na moja fioletową bieliznę.
- Widzisz jak cię rozpieszczam - powiedziałam siadając na nim okrakiem i całując. Niestety przerwał nam ktoś dobijający się do pokoju chłopaka.
- Dzieciaki dlaczego się zamknęliście? - spytała Pattie prubójąc otworzyć drzwi.
- Oj przepraszamy - powiedziałam szybko zakładając koszulkę Jusa i otwierając drzwi jego mamie.
- Czujecie ten zapach ? - spytała nas otwierając okna - Tak jakby zapach potu i ... spermy - powiedziała zdziwona. a my z Justinem wymieniliśmy się znaczącymi spojrzeniami.
- zdaje ci się mamo - powiedział szukając bokserek przy łóżku. Ja szybko jedne wyjęłam z szuflady i mu rzuciłam zanim jego mama się odwróciła.
- Pewnie tak - powiedziała kierując się ku wyjściu - za 5 min śniadanie - powiedziała z uśmiechem, i wyszła.
- Prawie wpadliśmy - powiedziałam z ulgą - następnym razem pamiętajmy by najpierw otworzyć okna i zasłonić firanki.
- Noo... -powiedział szybko wchodząc do łazienki. Gdy on brał prysznic ja wyjęłam jakieś ciuchy z torby i się w nie ubrałam. I już po chwili schodziłam razem z Bieberkiem na śniadanie.
- Prosze - powiedziała mama Biebsa podając nam naleśniki. W jednej chwili poczułam się strasznie głodna i zaczęłam się nimi opychać. Gdy brałam 10 ktoś się odezwał:
- Widzę, że ktoś tu jest bardzo głodny - powiedziała Pattie a ja tylko przytaknęłam i jadłam dalej.
- Matko Ami... - powiedział Justin widząc jak biorę 20 naleśnika - Co cie napadło ?? Nie żebym ci zabraniał jeść... Ale nigdy tyle nie jadłaś - powiedział wystraszony.
- Oj.. Synku pewno jest głodna i ma potrzebę - powiedziała jego mama uśmiechając się do mnie.
- Dziękuję to było pyszne - powiedziałam wkładając talerz do zmywarki.
- Najadłaś się kochanie ?? - spytała się mnie mama mojego chłopaka.
- Chyba tak, zjadłam z 40 naleśników - zaśmiałam się i otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej kiełbasę, bita śmietanę i ogórki kiszone - o i teraz się najem ... - powiedziałam krojąc kiełbaskę i ogórki następnie wrzucając do miski i oblewając bitą śmietaną - co się tak patrzycie?? - spytałam widząc zszokowany wzrok mojego chłopaka i jego mamy gdy wkładałam sobie łyżkę z moim deserkiem do buzi.
- Jak ty możesz to jeść ? - spytał się Just patrząc na zawartość miski a następnie na mnie.
- Normalnie - powiedziałam wcinając to w 2 minuty. - Pycha - powiedziałam odkładając miskę i patrząc na chłopaka który miał odruch wymiotny - No co ?? -spytałam a on poleciał do łazienki i zwymiotował.
- Kotku czy ty jesteś aby na pewno zdrowa ? - spytała jego mama przykładając mi rękę do czoła - ostatnio widziałam takie zestawy kiedy byłam w ciąży.... - zastanowiła się - Chwila, chwila... JUSTIN!! - wrzasnęła na cały dom. A po chwili pojawił się wystraszony chłopak - siadajcie - powiedziała spokojnie pokazując na krzesła.
- Tak mamusiu ? - spytał grzecznie Just.
- Na początku nic nie rozumiałam. Ale teraz wszystko połączyło się w całość... - wyszeptała - Justinie Drew'u Bieber'ze i Amelio Elizabeth Brown!! Czy wy uprawialiście SEKS!! - krzyknęła. A my z chłopakiem ucichliśmy i zaczęliśmy sie wstydzić.
- No.. Ten.. - mieszaliśmy się w wypowiedziach.
- A więc robiliście to ... - westchnęła.
- No tak... - powiedzieliśmy cicho.
- A używaliście prezerwatyw ?? -spytała po chwili ciszy. ja spojrzałam n Justa. Zapomnieliśmy... Boże..
- To.?? - spytała. A my tylko na siebie spojrzeliśmy i wiedzieliśmy co się dzieje. Szybko się w siebie wtuliliśmy. Zaczęłam szlochać - Co się stało ?? - spytała Pattie.
- Ch..chy...chyb....chyba... j... je... jes... jestem w ciąży - powiedziała i zaczęłam głośno płakać.

****************************************************
Strasznie przepraszam za błędy ;/ I czekam na komy :)
06.12.2011 o godz. 19:31

9.

miesiąc później ;)
3 tygodnie temu wyszłam ze szpitala i wróciłam do LA. Chris musiał wyjechać w trasę, a ja zostałam tylko z mamą. A tak o Bieberze po akcji z pocałunkiem pojawił się z 2 razy a potem ślad po nim zaginął. Nie powiem zasmuciło mnie trochę. Ale przez czas kiedy go nie było zaprzyjaźniłam się z Seleną i Jeydonem. Cudowna z nich para ;). Mówili mi, że Just musiał wyjechać w trasę ale coś im nie wieżę. Ponieważ gdy wychodzili wyglądałam przez oko i widziałam go, chyba... W tamtych chwilach zawsze pojawiała się Cat i ze mną rozmawiała. Pocieszała. A wracając do dziś ;) idę do szkoły :/. Podobno chodzi do niej dużo sław.
Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam po schodach i otworzyłam. Myślałam, że to Sel ale niestety był to Bieber. Z otworzeniem drzwi pojawiła się tez Cat.
- Hej - powiedział ze spuszczoną głową.
- Pa - powiedziałam i już miałam zamknąć drzwi kiedy on je powstrzymał stopą.
- Wysłuchaj go... - szeptała mi na ucho Catlin.
- Daj mi wytłumaczyć... Proszę... - powiedział ze skruchą w głosie.
- Niby co ? Nie jesteśmy razem... - powiedziałam przypominając sobie coś. Nie wspominałam wam ale było coś jeszcze. To było na było dzień po naszym pocałunku. Oglądałam TV kiedy na jednym z kanałów pojawił się wywiad z Justinem i niejaka Jasmine. Mówili że się bardzo kochają i są razem. Nie wiem czemu ale się popłakałam. Jeszcze tego samego dnia przyszedł do mnie i zaczął mówić, tłumaczyć ale ja go wyrzuciłam z pokoju. I to tyle.
- Proszę... Daj mi szansę!! Ja chyba coś do ciebie czuję ! - powiedział całkiem poważnie.
- Ja tez coś czułam... ale ty to schrzaniłeś! - wrzasnęłam i tym razem skutecznie zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Ami! - dobijał się - Błagam daj mi szansę!
- Nie! - powiedziałam biorąc torbę, napisałam jeszcze Esa do Seleny, że spotkamy się w szkole. I z impotentem otworzyłam drzwi.
- Błagam daj mi szanse! Porozmawiajmy - mówił Bieber idąc za mną.
- Nie! Daj mi święty spokój muszę iść do szkoły. - powiedziałam i szybko podbiegłam do mojego auta otworzyłam je po czym zapaliłam i odjechałam. Po chwili zobaczyłam, że on jedzie za mną. Przyspieszyłam i zręcznie skręciłam do szkoły. Z zaskoczeniem zobaczyłam że on robi to samo. I parzy zdziwiony na mnie. Zaparkowałam i szybko wbiegłam do szkoły. Następnie udałam się do gabinetu dyrektora.
- Dzień dobry - powiedziałam z uśmiechem wchodząc do jego pokoju. Odpowiedział mi tym samym, następnie dał mi wszystkie papiery i książki oraz kluczyk do szafki.
- Amelio poczekaj chwile. Zaraz zjawi się uczeń który oprowadzi cie o szkole i bd ci pomagał w najbliższym miesiącu się oswoić. - Powiedział i w tej samej chwili do pokoju wszedł szanowny pan Bieber.
- On..?? - jęknęłam zdenerwowana wskazując na jego twarz z wymalowanym uśmiechem.
- Tak on Amelio. Do widzenia - powiedział i ja z tym czymś wyszłam z jego pokoju. Justin szybko wyrwał mi plan lekcji i numer szafki z ręki, po czym ją złapał i prowadził. Po paru minutach byliśmy przy szafce. Odłożyłam niepotrzebne rzeczy i wzięłam książki do Biologi bo to miałam pierwsze. Bieber zręcznie splótł nasze4 palce i chciał tak iść do klasy. Ja spojrzałam na nasze dłonie i wybuchłam.
- Możesz mnie nie dotykać? Jak ty możesz mieć czelność mnie trzymać za rękę!? - krzyczałam na niego.
- Oj uspokój się... - powiedział całkiem spokojnie i znowu mnie złapał za rękę ale teraz w miejscu nadgarstka i ciągnął w stronę sali. Ja z grymasem na twarzy ruszyłam za nim. I gdy weszliśmy do sali wszystkie oczy skierowały się ku nam. Szybko podeszłam do pani przedstawiłam i z pomocą tego dzieciaka (Justina) udałam się do ławki i jak się okazało musimy siedzieć razem bo wszystkie miejsca są już zajęte. Oczy plastików z mojej klasy patrzyły na mnie z chęcią zabicia mnie. Gdyby nie to, że On wszędzie mnie ze sobą nie targał to chyba bym już nie żyła :/. Jak się okazało w naszej klasie jest niejaka Jusmine, która jest byłą tego dzieciaka. Na jednej z przerw Bieber polazł do kibla i kazał mi na niego czekać. Ja bidulka to zrobiłam. Chwile po jego odejściu podeszły do mnie lalki Barbie.
- Odwal się od niego bo coś Ci się stanie ! - powiedziała piskliwym głosem jakaś blondi i mówiąc to wbijała mi swojego rusofffego tipsa w pierś.
- A żeby się ciebie bała dziewczynko. I weź ten plastik ze mnie bo zaraz tobie się coś stanie - powiedziałam popychając ją lekko. A ta od razu się na mnie rzuciła i zaczęła ciągnąć mnie za włosy. A że ja byłam silniejsza szybko ja od siebie odepchnęłam i pokazałam fuckersa. Sorry pierwszego dnia nie bd się biła. Po chwili z toalety wyszedł Justin a ja z niechęcią do niego podeszłam i by tylko je jeszcze bardziej wkurzyć zaczęłam go namiętnie całować. Ten lekko był zszokowany ale oddał ten pocałunek. Te jak idiotki się na nas patrzyła a ja coraz bardziej namiętnie go całowałam. Po chwili już nie chciałam się od niego oderwać. "Nie.." pomyślałam gdy dawne uczucia zaczęły wracać. Wciąż się całowaliśmy. Po chwili znów weszliśmy do toalety męskiej kierowaliśmy się ku kabinie. Szybko do niej weszliśmy. Uczucia wzięły górą. Czułam się coraz bardziej podniecona i on chyba też. Ale nie przestawaliśmy. Nasze usta i serca nam nie pozwalały. Powoli zaczęliśmy się rozbierać. mieliśmy gdzieś że przed chwila zadzwonił dzwonek. Oboje już byliśmy bez koszulek gdy nagle drzwi od kabiny się otworzyły. My dalej się całując nie patrzyliśmy na to. Zbyt bardzo nam brakowało bliskości. Po chwili usłyszeliśmy chrząknięcie. Z niechęcią się od siebie oderwaliśmy i spojrzeliśmy w kierunku osoby która nam przeszkodziła. Okazało się że był to dyrektor.
- Do gabinetu !! - wrzasnął cały czerwony ze złości. Szybko zebraliśmy bluzki i udaliśmy się za nim do gabinetu. Szybko przy drzwiach od toalety założyliśmy brakującą cześć garderoby i trzymając się za ręce i śmiejąc się ruszyliśmy za nim. Wszystkie oczy były skierowane ku nas. A my to olewaliśmy i szliśmy za dyrkiem. Gdy weszliśmy do jego gabinetu od razu zadzwonił do naszych mam a my korzystając z chwili znów się całowaliśmy.
- Tak proszę przyjechać - powiedział do mojej mamy i spojrzał na nas - przestańcie!! - wrzasnął - przepraszam to nie do pani... - dalej nie słuchaliśmy tylko dalej całowaliśmy. W końcu przestaliśmy dopiero gdy nasze mamy weszły gdy na nas spojrzały od razu zaczęły skakać ze szczęścia.
- Nareszcie!! - krzyczały razem a dyrektor z mina WTF się na nie patrzył. A my wybuchliśmy śmiechem. Na szczęście skończyło się tylko na pogadance i ostrzeżeniu. My z uśmiechamy i mamami ruszyliśmy do sali. Mamy skręciły wcześniej do wyjścia a my z książkami weszliśmy do klasy. Wszyscy razem z nauczycielem się na nas dziwnie patrzyli ale my tylko usiedliśmy w ławce i szybko się cmokneliśmy w usta. Po paru minutach od wejścia do sali dostałam karteczkę od Barbie z treścią " Już po tobie ! " JB popatrzył na mnie z miną " o co kaman? '. Ja szybko wyjęłam jakąś kartkę z zeszytu i napisałam o dzisiejszym zdarzeniu. On tylko pokazał na panią a ja przytaknęłam. Na przerwie szybko podeszliśmy do naszej wychowawczyni i jej o tym powiedzieliśmy. I już po chwili Barbie była u dyra.
- Moja mama dziś idzie gdzieś na noc spotkamy się u mnie?? - wyszeptał mi do ucha. Sama nie wiem czemu po zdarzeniu w toalecie znów mam takie uczucie że go kocham.
- Dobrze - powiedziałam go i pocałowałam w policzek.
Po szkole szybko poszliśmy do mnie oznajmiłam mamie że idę do Justina na noc. Mama tylko się uśmiechnęła. Szybko wzięłam jakieś ciuchy na jutro do szkoły i udaliśmy się do niego. Na wejściu zaczęliśmy się całować. Szybko zamknęliśmy drzwi JB wziął mnie na ręce nie przestając mnie całować i zaniósł do siebie do pokoju. Po chwili leżeliśmy na jego łóżku i się całowaliśmy. Zaczęliśmy się rozbierać gdy nagle..
***************************************************
Przepraszam że tak długo nie dodawałam ale nie wiedziałam co napisać :/ czekam na kolejne komcie :)
04.12.2011 o godz. 18:17

8.

Czekali już 1 miesiąc i dalej nic. Dołączyła do nich jej matka. Delikatna twarzyczka dziewczyny powoli nabierała kolorów. Ale wciąż była podłączona do wielu kabelków utrzymujących jej organizm przy życiu. Lekarze mówili, że to wygląda tak jakby ona nie chciała wracać. Ale prawda była zupełnie inna...
Ona z nimi była ciągle...
Słyszała co mówią...
Ale nie mogła nic robić bo ciało jej zabraniało.
A co do Chaza. Siedzi on w szpitalu psychicznym.
Ona to wiedziała... Tego dnia. A dokładniej 35 dnia kiedy nadal "śpi", zaczęło się coś dziać. Jej ciało ciągle drgało. Lekarze mówili, że się wybudza...

Oczami Amelii
Dziś znowu próbowałam się ruszyć. Jest!! Udało mi się!! Poruszyłam delikatnie palcem. Potem próbowałam otworzyć oczy. Za 10 razem mi się udało. Miałam w gardle grubą rurę. Zaczęłam się dusić!! Po chwili zobaczyłam... jakiegoś chłopaka. Stał on w drzwiach. widać było, ze był bardzo zmęczony. Trzymał kubek z jakimś napojem. Wypuścił go i wybiegł z sali. Zaczął krzyczeć:
- Obudziła się !! Panie House!! Ona się obudziła!! - słyszałam z korytarza. Po niecałej 1 min. do pokoju, w którym leżałam wszedł mężczyzna o lasce i zaczął mnie badać. Wyjął mi przeklętą rurę z gardła.
- Wiesz gdzie jesteś ?? - spytał a ja spojrzałam na tamtego chłopaka. Był bardzo przystojny. Miał brązowe włosy, cudowne malinowe usta i przyciągające wzrok czekoladowe oczy... Był taki idealny...
- Nie - odpowiedziałam krótko wpatrując się w bruneta.
- Jak masz na imię? - spytał dr. House.
- Hmmmm... -zastanawiałam się chwilę - Nie pamiętam... - powiedziałam zrezygnowana. Po czym spojrzałam na chłopaka. W jego pięknych oczach widziałam smutek.
- A wiesz kim on jest ? -wskazał na chłopaka. Pokręciłam przecząco głową - a on ? - wskazał na wchodzącego do pokoju murzyna. Wyglądał na szczęśliwego.
- Niestety nie... 0 powiedziałam a na jego twarzy pojawiło się zmieszanie.
- a ta kobieta? - wskazał na kobietę wchodząca do pokoju. Była podobna do tamtego drugiego chłopaka. Parzyłam się na nią. Próbując sobie coś przypomnieć.
- Nie - powiedziałam. A kobieta zaczęłam płakać i wtulać się w starszego chłopaka.
- Niestety muszę stwierdzić iż ma amnezję... Proszę na razie jej nie przemęczać. Zaraz przyniosę leki. A państwu radzę przynieść jakieś pamiątki i uzbroić się w cierpliwość - powiedział po czym wyszedł. Kobieta, która płakała podeszła do mnie a za nią 2 chłopaków.
- Amelia... Masz na imię Amelia Elizabeth Brown - powiedziała łamiącym się głosem - ja jestem twoją matką i nazywam się Alice Brown, to - wskazała na wysokiego chłopaka ok. 25 lat - jest twój starszy brat Chris Brown - po chwili do pokoju wbiegł latynos ok. 40 - a to twój ojciec Enrique Iglesias - powiedziała i opadła wyczerpana na krzesło.
- Hej - powiedział Chris - a to jest Justin Bieber nasz przyjaciel - wskazał na czekoladowookiego.
- Hej - powiedział nieśmiało. Zapadła krępująca cisza.
- Ile mam lat?? I gdzie jestem ? - spytałam ciekawa.
- Masz 17 lat. I jesteśmy w szpitalu św. Antoniego na Bahamach - powiedział mój tata.
- Proszę oto twoje leki, zostaniesz tu jeszcze przez 5 dni. Muszę cię zbadać - powiedział podając mi leki po czym szybko wyszedł.
- Mamo to ja z Justinem jedziemy do hotelu po te rzeczy, a wy z tata zostańcie z nią - powiedział Chris i razem z brazowo-włosym wyszedł z sali.
- Było ze mną bardzo źle ? - spytałam.
- Tak. Byłam w stanie krytycznym - powiedziała mama.
- Co mi się stało ?
- Twój były chłopak, zrzucił się ze schodów. Gdyby nie Justin mogłabyś nie przeżyć - powiedziała wtulając się w tatę.
- Aha - powiedziałam krótko.
- Strasznie się o ciebie baliśmy. A najbardziej właśnie ten chłopak. - powiedział krótko tata.
Po jakichś 30 min pojawili się chłopcy. Mając ze sobą 3 torby.
I zaczęło się. Najpierw wyjęli albumy. I pokazywali moje zdj. od urodzenia do przed miesiąca. Następne były filmy. Ja byłam strasznie tego wszystkiego ciekawa. Ciągle włączałam kolejne. wszyscy już spali, a ja oglądałam nagrania z moich 13 urodzin. Następnie wyjęłam jakiś zeszyt. Na pierwszej stronie było napisane:
"Pamiętnik Amelii Brown
Założony 1 stycznia 2009 roku
"
Czytałam wszystkie notatki. Zaczęło mi się wszystko powoli przypominać. Ostatnia była z przed wypadku.
"Drogi Pamiętniczku...
Długo tak nie pociągnę. Catlin nie ma... To wszystko jest taki trudne. A najdziwniejsze jest to, że ją widzę. I rozmawiam z nią. To takie nie możliwe!! Wszystko jest bez sensu !! Jedyna osobą, która mnie rozumie jest Justin. Nie wiem czemu ale zaczęliśmy się do siebie zbliżać i chyba coś do niego czuję!! Ale czas pokarze co z tego wyjdzie :)

Rozpłakałam się...
Wszystko mi się przypomniało !! To takie nie zwykłe!!
- Co się stało ? -spytał zaspanym głosem Just.
- Nic... Oprócz tego ze wszystko mi się przypomniało !! - krzyknęłam i pod wpływem emocji zaczęłam go całować. Co mnie zadziwiło odwzajemniał to!! Miał takie cudowne usta. STOP!! Amelia uspokój się!
Szybko go od siebie odepchnęłam.
- Przepraszam. Poniosło mnie - powiedziałam zawscydzona ukrywając rumieńce pod włosami.
- To ja przepraszam... - powiedział także zawscydzony...
**************************************
No i jest 8 ;)
Wydaje mi się, że jest do bani... :/
Wszyscy mówią, że dobrze piszę... A ja mam przeciwne odczucia...
Sorry za błędy ;/
Proszę o komy :)
29.11.2011 o godz. 20:34
Gdy weszłam na dach ujrzałam... Chaza, mojego byłego ( i tu was mam kobitki ).
- Ale co ty tu robisz?? - spytałam z lekka wystraszona. Przecież nie widziałam go z 3 lata!! Jak nie dłużej :/.
- Chciałem się z tobą spotkać - powiedział podchodząc do mnie, na co ja poszłam do tyłu - Bardzo tęskniłem... I zrozumiałem mój błąd - powiedział ze skruchą. A mnie przed oczami pojawiła się scenka z przed 3 lat:

"Jak ja się cieszyłam to dziś jest zakończenie roku. A za 2 dni jadę z moim chłopakiem Chaz'em na wakacje na Bahamy. I tym samym poznam jego przyjaciół z Kanady. Pierwotnego domu. Nie mogłam się już doczekać. Od razu po apelu pobiegłam do jego domu. weszłam bez pukania, gdyż wiedziałam, że na mnie czeka. Szybko wbiegłam po schodach do jego pokoju. gdy otworzyłam drzwi łzy zaczęły spływać po moich bladych policzkach. Zobaczyłam tam mojego chłopaka uprawiającego seks z najbardziej plastikowym plastikiem w szkole. Vivian!!
- Jak mogłeś!! - krzyknęłam i nie słuchające jego krzyków szybko pobiegłam do domu przyjaciółki. Ona od razu wiedziała co się stało. Ostrzegała mnie przed nim. ale ja byłam zbyt zaślepiona miłością by ja słuchać.
"


Po chwili na wspomnienie tego co się w tedy stało spłynęła mi łza po policzku.
- Zostaw mnie!! Nie chce Cię znać!! Cat mnie ostrzegała ale ja głupia jej nie słuchałam!! - wykrzyczałam mu prosto w twarz i szybko zbiegałam po schodach. Nie wiem jaki i kiedy ale zaczęłam z nich spadać. A po chwili była tylko ciemność...

Narracja 3-osobowa...
Dziewczyna spadała po schodach. A winowajca tego wypadku był jej były. Od dawna miał odchyłki psychiczne. Ale teraz zrobił krzywdę niewinnej osobie. Po chwili na klatkę schodowa wyszedł młody chłopak o pięknych czekoladowych oczach. To on w tedy miał się z nią spotkać. Ale jego przyjaciel zniweczył jego plany. Szybko podbiegł da dziewczyny o długich brązowych włosach.
- Amelia!! - krzyknął zrozpaczony. Nie parząc na jej oprawce, bo go nawet go nie zobaczył. szybko wziął na ręce dziewczynę na, której mu strasznie zależało. Sam nawet nie wiedział czemu. ale ni mógł bez niej żyć. Wybiegł z miejsca wypadku. I kierował się w kierunku swojego samochodu. szybko położył ja na tylnych siedzeniach i zawiózł do szpitala. Gdy już był na miejscu, cały zalany łzami pobiegł do jakiegoś lekarza i błagał o pomoc. Też szybko wziął ja na nosze i zawiózł na salę operacyjną. chłopak wyjął telefon z kieszeni i szybko wykręcił numer jej brata.
- Chris... - powiedział ledwo słyszalnie.
- Szybko przyjedź do szpitala św. Antoniego... Ona.. Ona... - nie mógł nic powiedzieć tylko się rozpłakał. Zostało tylko czekać. Po ok. 5 min. zjawił się jej brat obaj płacząc siedzieli na krzesłach szpitalnej poczekalni. I czekali na wieści o najważniejszej kobiecie w ich życiu...
*******************************
Nie wiem czemu dziś takie krótkie mi wychodzą... komcie... :)
28.11.2011 o godz. 19:41

6.

Gdy nagle do pokoju wszedł mòj kochany braciszek.
- co sie tu do jasnej anielki dzieje - wrzasnął kierując swòj głos na nas i tym samym wypuszczając z rąk wcześniej trzymany telefon. My szybko od siebie odskoczyliśmy i wspòlnie krzykneliśmy.
- nic! - nie zauważalnie siebie spojrzeliśmy tym samym się rumieniąc.
- Ja tu wychodzę na 10 min do sklepu kupić wam FRUGO i bułki. A tu się takie rzeczy dzieją - powiedział nadal gapiąc się na nas z rozwartą buzią - co to wogulę było Amelio Brown ?- spytał a ja dopiero teraz zauważyłam, że jesteśmy w samej bieliźnie. Bieber chyba też, bo zaczął nas okrywać kocem. Ja się tylko krótko zaśmiałam.
- Oj tam, Oj tam. Poniosło nas trochę - powiedziałam i zaczęłam się śmiać z tej dziwnej sytuacji i min chłopaków - Co się tak patrzycie? - zapytałam pstrykając im fotkę. I już po chwili wszyscy się śmialiśmy.
-Dobra koniec! - powiedział mój braciszek wstając z ziemi. - Po pierwsze macie mi się zaraz ubrać i zamykać drzwi jak chcecie coś ten teges - powiedział a następnie puścił mi oczko i wyszedł z pokoju.
- To może kontynuujemy? - powiedział całkiem poważnie JB.
- Może lepiej nie?? Może to nie miało się zdarzyć? I to dla tego Chris tu wszedł? - powiedziałam, przypominając sobie te obrazki w jeziorku. Ale szybko odrzuciłam je bo jak dobrze pamiętam w tedy to zrobiliśmy.
- No proszę... - powiedział Justin całując mnie po szyi.
- Nie ! STOP! - krzyknęłam odpychając go od siebie - Uważasz to za stosowne? Znamy się zaledwie parę dni! Nie jestem taka łatwa na jaką wyglądam! - powiedziałam urażona. Szybko się ubrałam, wzięłam torebkę i ruszyłam w kierunku centrum handlowego. Widziałam je jak jechaliśmy do hotelu. I już po chwili porwał mnie wir zakupów. Gdy spojrzałam na zegarek była 21.55 a przyszłam tu ok 14. Zabrałam wszystkie moje zakupy ( było ich na prawdę mnóstwo ) i wróciłam do hotelu. Gdy weszłam do pokoju, panowała w nim pół mrok. Światło dawały tylko świeczki ustawione w nim. Na po podłodze była tak jakby ścieżka z płatków róż. Najpierw do łóżka na którym leżał piękny zestaw ( ta szara sukienka i buty szaro fioletowe bez torebki ). Szybko go ubrałam i szłam po drużce. Tym razem po bokach było roztawione świece. Doprowadziła mnie ona do windy na jej ścianie był napis " OSTATNIE PIĘTRO " więc nacisnęłam. Byłam już na poddaszu i szłam po schodach. Gdy wyszłam na dach ujrzałam ....
***************************************
Przepraszam że taki któtki ale tak jakoś wyszłe czekam na komy :)
28.11.2011 o godz. 14:59
- Co się stało ?? - spytał a ja tylko spojrzałam w stronę okna padało. < słuchajcie tego daje moc do tego nn >
- Musze iść - powiedziałam szybko i wręcz wybiegłam z pokoju kierując się w stronę wyjścia z hotelu. a potem morza. Gdy byłam na plaży zdjęłam z siebie przemoczone ubrania zostając w samej bieliźnie.
- Co ty robisz? - usłyszałam głos Biebera. Był zadziwiony moim zachowaniem.
- To co muszę... - wyszeptałam i wbiegłam do morza, a następnie zanurzyłam się w wodzie i płynęłam w kierunku jakiejś małej wysepki nieopodal. Nie przejmowałam się zmęczeniem ani tym, że Justin dzwoni po Chrisa. W tamtej chwili o niczym nie myślałam jak o tym by dotrzeć do tej wysepki. Po chwili wyszłam na jej plaże i pobiegłam w głąb lasu który tam był. Zauważyłam jaskinie weszłam do niej. Było tam ciemno. Ale się nie bałam. Po chwili zobaczyłam Cat, która mnie prowadziła mnie w jej głąb. Ja szłam za nią, a już po chwili dotarłyśmy do jakiegoś jeziorka. Pokazała że muszę do niego wejść.
- Po co mam tam wchodzić ? - zapytałam. Ona tylko nakazała pokazała, że to moje przeznaczenie. Bez zastanowienia szybko do niego wskoczyłam. I poczułam, że coś mnie ciągnie w dół. Nie zdążyłam złapać powietrza a już byłam na dnie. Przed sobą widziałam obrazki z mojego dzieciństwa, potem z ostatniego roku. Nagle pojawił sie jakiś mężczyzna. Gdy spałam przychodził do mnie i mówił że mnie bardzo kocha i zawsze bd jego małą córeczką. Gdy wychodził zobaczyłam jego twarz. Był to.. nie to nie możliwe! Był to Enrique Iglesias !! Potem zobaczyłam mnie i Biebera chodzących za rękę po plaży. Ale to się nie wydarzyło. Dopiero po chwili dotarło do mnie że to ma się wydarzyć. Szybko zamknęłam oczy. 'Nie chce widzieć co się wydarzy!!' pomyślałam, a po chwili czułam jak ktoś mnie wyciąga z wody. Był to Justin.
-Jak ty mnie znalazłeś? - spytałam jakby nigdy nic.
- Gdy bylem na brzegu wyspy jakaś dziewczyna mnie tu zaprowadziła i pokazała na ciebie taką bezbronna zaplątaną w glony. A po chwili jej nie było. - powiedziała patrząc na mnie z troską.
- Catlin... - wyszeptałam.
- Kto to??
- Moja zmarła przyjaciółka. Uznasz mnie za wariatkę ale ona cię tu przyprowadziła tak jak mnie. - powiedziałam rozglądając się po jaskini, przepraszam po wygasłym wulkanie. Dopiero teraz zobaczyłam co tu jest. Było mnóstwo kamieni, kryształów dostrzegłam piękny naszyjnik. Wyszłam z uścisku chłopaka i podeszłam do niego. Był taki wyjątkowy. Gdzieś już go widziałam. Po chwili coś mi się przypomniało. To był prezent dla Catlin na jej 16 i ostatnie urodziny. Dałam jej go z tyłu było wygrawerowane Catlin and Amelia Friends 4Ever <3. Po chwili się rozpłakałam przyciskając medalion do serca. Szybko założyłam go na szyje i ucałowałam. Zaczęłam płakać. Po paru minutach poczułam, że Justin mnie przytula. Ja się w niego mocno wtuliłam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
- Ciii.. Będzie dobrze Ali... Spokojnie - mówił mi łagodnie głosem pełnym troski.
- N..Ni.. Nic już.. już nie b.. będzie dobrze. On nie żyje!! - wykrzyczałam przez płacz. - Zostawiła mnie na zawsze!! - płakałam dalej. - a obiecywała!! - wpadłam w histerię.
- Uwierz mi, że ona na pewno teraz tu stoi i prosi cie żebyś przestała płakać - powiedział cicho a ja spojrzałam przed siebie i zobaczyłam Cat. Klękała przy nas i głaskała mnie po włosach. Patrzyła wzrokiem pełnym smutku.
- Cat nie patrz tak na mnie... - powiedziałam cicho.
- Przepraszam... Ja nie wiedziałam, że to bd cię tak boleć - powiedziała a po jej bladym policzku spłynęła łza. - Ja naprawdę nie chciałam. Ale musiałam... - powiedziała przez płacz.
- Nie płacz błagam.! To wszystko przeze mnie! To ja ci kazałam w tedy wieczorem iść na bal chodź bardzo źle się czułaś. Gdyby nie to na pewno guz by się nie rozwalił. A ty byś jeszcze żyła. To ja powinnam umrzeć nie ty!! - powiedziałam wyrywając się Justinowi z uścisku. Był przerażony. - Ja powinnam umrzeć! Nie ty! - dalej płakałam. - Dałabym wszystko byś to ty żyła a nie ja! Ty bardziej zasługujesz na życie! - powiedziałam i szybko wybiegłam z jaskini.
-Amelia!!! - usłyszałam krzyk Justina. Catlin była przy mnie.
- Błagam cie nie rób tego!! Nie możesz!! - krzyczała wiedząc co zamierzam ja tylko zaprzeczyłam. Szybko popłynęłam na plaże i wbiegłam do pokoju w hotelu. Zamknęłam go pobiegłam do łazienki wyjęłam kuferek z kosmetykami a następnie moją dobra przyjaciółkę żyletkę. Słyszałam Bieber'a który się do bijał. ale go olałam.
- nic nie zmienisz!! Tak musi się stać ! - krzyknęłam do niego i już miałam wbić żyletkę kiedy on wyważył drzwi i do mnie podbiegł. Wyrwał moje narzędzie z rąk i wyrzucił za drzwi.
- Nie możesz! - powiedział i wbił swoje usta w moje. Nie wiem czemu oddawałam ten pocałunek po chwili leżeliśmy już na łóżku gdy....
************************************
Koniec rozdziału 5 :)
Czekam na komcie :)
27.11.2011 o godz. 16:27
Gdy już ogarnęłam się to wyszłam z lotniska razem z Chrisem a nasze gołąbeczki zostawiliśmy z tyłu. Po nie całych 30 min. byliśmy w hotel. Ja miałam pokój sama. Więc od razu przebrałam się w kostium i wyszłam n plaże. Opalałam się do jakiejś 17 potem poszłam się przebrać w normalne ciuchy i poszłam coś zjeść. Wracając wpadłam na jakieś ciacho.
- Hej jestem Jeydon Wale - powiedział z uśmiechem chłopak z kolczykiem w wardze. <mmm sexy :P>.
- Hej, miło poznać a ja Amelia Brown - odpowiedziałam tym samym.
- Może poszła byś ze mną do klubu dziś o 20? - spytał z nadzieją.
- Spoko:) mieszkam w pokoju 340 jak coś - powiedziałam ze smile'm
- Ok bd o 20 - powiedział a potem się pożegnaliśmy.
Gdy byłam w pokoju spojrzałam na zegarek była 18. Więc szybko się wzięłam za przyszykowanie się na imprę. Najpierw wybrałam ubrania i poszłam się umyć. Po wykonaniu wszystkich ważnych czynności umalowałam się i ubrałam. I już po chwili usłyszałam pukanie. Wzięłam tylko jeszcze torebkę z kluczem i telefonem. A następnie wyszłam z Jeydonem. Po 5 min byliśmy na miejscu. Zaczęliśmy się bawić.Wypiłam z 5 drinków i nic mi nie było. Nagle w tumie zobaczyłam awanturujących się Biebera i Gomez. Szybko do nich podeszłam i zobaczyłam Jey'a patrzącego na Bieber'a jak na idiotę.
- Co, co się stało? - powiedziałam zszokowana.
- Ona - wskazał na Selene - ma innego i jeszcze się wypiera. - powiedział urażony. - A i jeszcze myśli, że nas związek to nie ustawka.
- A to nie jest ustawka ? - spytałam z zaskoczeniem.
- Nie.. ? Scooter mówił mi, że mam z nią być tylko i wyłącznie dlatego, że jej mamuśka tego chce, - powiedział z urazą
- To ja wiem a co ma do tego Jey ? - spytałam z zongiem na ryjku.
- To że to jej chłopak. - powiedział krótko.
- Poważnie ? - spytałam Jeydona.
- No ! Jesteśmy razem od 2 lat - powiedział dumny.
- No... - przytaknęłam Gomez.
- I tylko o to ta afera?? Nic się nie stało - powiedziałam wypijając kolejnego drinka. A następnie się śmiejąc.
- Ile ty już tego wypiłaś ? -Spytał Bieber.
- Chyba z 10 a co ? - powiedziałam wypijając jeszcze dwa.
A potem.... To mi się film urwał O.o xD.
***
Rano obudziłam się w wielkim łóżku w samej bieliźnie. Gdy spojrzałam w bok zobaczyłam Bieber'a. I zaczęłam się rozglądać dalej. CHWILA! BIEBERA!!!???
-BIEBER!!?? CO TY TU ROBISZ???!!! - zaczęłam się drzeć zakrywając się całkowicie kołdrą.
- Co!? Gdzie?! Jak?! - powiedział wystraszony.
- CO !? TY!? TU!? ROBISZ!? - powiedziałam dalej wystraszona.
- Nic nie pamiętasz? - spytał zdziwiony. Ja tylko przytaknęłam - A więc wczoraj skończyliśmy ustawkę z Seleną. Ona nie miala gdzie się podziać a Jey był zbyt pijany by pamiętać gdzie mieszka. Więc się cb spytała czy mogą zanocować u cb. A ty się zgodziłaś i powiedziałaś, że bd spać u mnie i mam się nie sprzeciwiać. Gdy przekroczyliśmy próg pokoju ty się na mnie normalnie rzuciłaś a potem na szczęście poszłaś spać bo nie wiem co byś mi zrobiła. - powiedział spokojnie.
- Aha... normalka po drinku - powiedziałam i położyłam się i zaczęłam śmiać.
- Co ci ? - spytał zdziwiony moim zachowaniem.
- Mam kaca.. hahahahahahahaha i chce mi się pic - powiedziałam dalej się śmiejąc. Gdy po chwili wszedł Chris i gdy nas zobaczył zrobił face palm'a.
- Co się tu dzieję? - spytał dalej z face palmem.
- hahahahahaha mam kaca hahahahahahahaha - powiedziałam z uśmiechem i śmiechem.
- Aha to ok - powiedział i wyszedł.
- Co mu?? - spytał Justin.
- Nic, dla niego to normalka.
- Aha. To jak często imprezujesz? - spytałam po chwili.
- Zawsze gdy jestem pod jego opieką. - powiedziałam krótko przypominając sobie gdy jeszcze robiłam to z Catlin. Po chwili po policzku spłynęłam mi łza...
************************************************
Wiem długo nie dodawałam, ale się przyzwyczajcie bo mama w tyg nata zabiera :) do następnego czekam na komcie :)
27.11.2011 o godz. 00:20
Była 8.30 a mnie już nosił z niecierpliwości. Wstałam tego dnia ok. 6 rano byłam tak tym wszystkim podniecona, że wszystkie moje rzeczy stały już przy drzwiach, a ja zniecierpliwiona siedziałam na kanapie przed TV i "skakałam" z kanału na kanał.
- Hej kochanie - powiedziała zaspana mama.
- Hej mamuś. Śniadanie leży na stole - powiedziałam wesoło.
- O dziękuje ci Amelko - podeszła do mnie i ucałowała w policzek - spakowałaś antydepresanty i resztę leków ?? - spytała zmartwiona.
- Oczywiście mamo - powiedziałam i zastawiłam MTV bo leciała moja ulubiona piosenka.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Zerwałam się jak oparzona i w 2 sekundy przy nich byłam.
- Hej Chris - powiedziałam otwierając je i wpuszczając brata.
- Ile ty tego nabrałaś ?? - złapał się za głowę - Jedziemy tylko na 3 tygodnie... - dodał po chwili patrząc na moje 3 walizki, torbę i torbę z laptopem.
- No to idealnie po jednej na tydzień - zaśmiałam się krótko i sprawdziłam czy wszystko mam. - Mamo my już wychodzimy - powiedziałam i podbiegłam do mamy i ją mocno uściskałam - będę tęsknić - dodałam szeptem.
- Ja też - odpowiedziała tak samo i ucałowała mnie w policzki - Chris tylko mi jej pilnuj!! Nie chce zostać jeszcze babcia!! - zaśmiała się głośno a ja z Chrisem zrobiliśmy minę pt. "WTF??" i "FACE PALM".
- Mamoooo - jęknęłam zażenowana, a mój brat mi wtórował.
Po około 30 minutach byliśmy już na lotnisku i czekaliśmy na Pana Gwiazdę i jego Dziewczynę. Gdy ich ujrzałam, a w szczególności ja o mało nie wyplułam na Chrisa wody, która właśnie popijałam tabletki. Wyglądała jak dziwka. Miała spódniczkę ledwo zakrywającą tyłek i bluzkę przed biodra z dekoldem kończącym się ok 5 cm przed końcem materiału.
- Matko... że on sie z nią nie wstydzi gdziekolwiek wychodzić - powiedziałam szeptem do brata.
- Noo... Boże jak ona wygląda - powiedział z obrzydzeniem. Gdy Bieber nas tylko ujrzał szybko do nas podbiegł zostawiając tamto coś za sobą.
- Hej - powiedział radośnie i mnie przytulił. Lecz po chwili usłyszeliśmy piskliwy głosik Gomez.
- Justin nie zadawaj się z tą - wskazała na mnie - nizina społeczną.- i tu coś we mnie pękło.
- Jak ty mnie nazwałaś !!?? - wybuchłam.
- Niziną społeczną - powiedziała z niesmakiem. Już miałam się na nią rzucić ale Chris i Bieber mnie złapali.
- Zaraz ci rozwalę tą wytapetowana mordę.!! Niech tylko mnie puszcza!! - warknęłam wkurzona.
- Uspokój się Ali i nie przej mój się nią - powiedział mi na ucho Chris.
- Pożałujesz tego!! - wrzeszczałam w niebo głosy - Bój się wychodzić gdziekolwiek!! - krzyczałam zdenerwowana na maxa.
- Tss... Już się ciebie boje - powiedziała wgapiając się w swoje paznokcie. Szybko wyrwałam się z uścisku mojego brata. I rzuciłam się na nią i zaczęłam ciągnąć za włosy.
- Przeproś !! - warknęłam. Ona patrzyła się na mnie z przerażeniem w oczach - PRZEPROŚ !! - krzyknęłam jej w twarz.
- No dobra Sorry - powiedziała od niechcenia. Już miałam ja walnąć ale Bieber ściągnął mnie z niej i zabrał na stronę.
- Uspokój się... - powiedział łagodnie, głaskając mnie po policzku. Ja z nerwów nie wytrzymałam i wtuliłam się w niego i zaczęłam szlochać - Nie przej mój się nią. Ona tak i tak za dużo nie myśli. Wiesz ta tapeta - powiedział przez śmiech - zajęła miejsce mózgu. - Ja zachichotałam i wtuliłam się w niego mocniej. Potrzebowałam w tej chwili czyjejś bliskości.
- Dziękuję - powiedziałam już normalnie odrywając się od niego. - Nie wiem co bym jej zrobiła gdyby nie ty - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Nie ma za co - powiedział kładąc mi rękę na ramieniu i kierując się w stronę Gomez leżącej dalej na ziemi.
- Justinku pomóż mi wstać - powiedziała wystawiając rękę w jego stronę.
- A bozia raczek i nóżek nie dała ? - powiedział na odwal się i razem ze mną skierował sę do Chrisa, który stał przy odprawie. Oburzona Gomez wstała otrzepała się i pobiegła za nami w tych swoich 10 cm szpilach jej trochę to zajęło.
Po chwili byliśmy na pokładzie samolot. Oczywiście mieliśmy miejsca w 1 klasie. Ja siedziałam obok Chrisa przy oknie a za nami Justin i Selena. Po 30 minutach lotu ktoś zaczął mnie kopać w oparcie odwróciłam się w tamta stronę i kogo ujrzałam? Oczywiście, że naszą lalunie.
- Możesz przestać? - spytałam łagodnie.
- Nie - odpowiedziała żując gumę.
- A chcesz mieć zamiast twarzy worek treningowy ? - spytałam zaciskając pięści.
- Nie?? - powiedziała niepewnie.
- To przestań! A jak nie to zaraz się tak stanie - powiedziałam dalej łagodnie.
- Dobrze - powiedziała wystraszona i w tej samej chwili przestała.
-Dziękuję... - powiedziałam słodko i się zaśmiałam na co chłopcy mi zawtórowali.
Po ok. 2 godzinach lotu byliśmy już na Bahamach. Gdy wychodziłam z samolotu ujrzałam cudowne błękitne morze.
- Jak tu cudownie ! - krzyknęłam radośnie.
***********************************************
Dzięki za miłe komentarze :)
Oto kolejny rozdziała.
Czekam na komcie :)
20.11.2011 o godz. 18:38
a za nimi stał mój kochany braciszek.!!
-Chris !! - krzyknęłam rzucając się na jego szyje - Jak ja za tobą tęskniłam !
- Ja za tobą też Ali - powiedział tuląc mnie do siebie - poznaj mojego kumpla JB-ego - powiedział stawiając mnie na ziemi i pokazując ręką na chłopaka za sobą. Nie wiem jak ale kojarzyłam go. Widziałam już gdzieś te czekoladowe oczy...
- Hej jestem Amelia, siostra Chrisa - podałam mu rękę.
- Hej, Jestem Justin Bieber - powiedział podając mi rękę - chyba wiesz kim jestem ? -spytał mnie. A ja się na niego... chwile pomyślałam i sobie przypomniałam.
- Tak to na ciebie wczoraj wpadłam na cmentarzu ! - powiedziałam po chwili - przepraszam jeszcze raz...
- Nie o to mi chodziło - powiedział urażony - nie znasz moich piosenek np. "Baby" ? - spytał zszokowany.
- Yyyy... Nie?? - bardziej spytałam niż oznajmiłam.
- Justin ona rok była w szpitalu. I nie jest obeznana - powiedział Chris tuląc mnie do siebie.
- pff - prychnął tylko.
- Dzieciaki obiad! - krzyknęłam mama z kuchni.
- Już idziemy - od krzyknęłam i w podskokach wleciałam do kuchni.
Gdy jedliśmy obiad. Justin ciągle się na mnie gapiła. A ponad to siedział na przeciw mnie i niby przypadkiem co chwila tykał mnie noga. Dziwny jakiś był.
- Amelia przynieś dzbanek z kompotem - powiedziała mama a ja przeprosiłam zebranych i poszłam do kuchni. Gdy już byłam na miejscu i wracałam z kompotem na miejsce usłyszałam kawałek rozmowy.
- No i jak jest z Ami... Jest jakaś dziwna - powiedział Chris.
- Od kiedy przyjechałam po nią na cmentarz chodzi jakaś taka w skowronkach. - oznajmiłam mama.
- Gdy na mnie wpadła też jakaś dziwna była - dodał Bieber. Ja jakby nigdy nic weszłam i położyłam kompot.Dokończyłam szybko moją porcje, podziękowałam i udałam się do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i wpatrywałam się w zdjęcie moje i Catlin zrobione parę miesięcy przed jej śmiercią. Do ostatnich chwil życia się uśmiechała. Była taka piękna, zawsze jej zazdrościłam jej długich blond włosów i brązowych oczu. Leżałam tak z godzinę i myślałam. Nagle ktoś zapukał.
- Kto tam ? - powiedziałam cicho.
- To ja Chris - powiedział mój kochany braciszek.
- Wejdź...
- Jak tam ? - powiedział kładąc się obok mnie.
- Może być... strasznie za nią tęsknię - powiedziałam spoglądając na zdjęcie przyjaciółki.
- Wiem mała... Chciałbym cie zapytać czy chciałabyś pojechać ze mną, Justinem i Selena - tu się skrzywił - na Bahamy...
- Z tobą wszędzie ! - powiedziałam radośnie i się do niego przytuliłam - kiedy wyjeżdżamy ? - spytałam po chwili.
- I tu jest problem... Jutro - powiedział cicho.
- To ja się już pakuje ! - powiedziałam śmiejąc się pierwszy raz od roku - pomożesz mi ?? -spytałam z uśmiechem.
- Z chęcią! Jak milo słyszeć twój śmiech siostrzyczko ! - powiedział otwierając moja garderobę i wyciągając walizki.
Po około 1h byłam już spakowana. Pożegnałam się z Chrisem i umówiłam na jutro. Miał być o 9.00. Szybko się umyłam i położyłam spać by jak najprędzej zobaczyć Cat. Gdy udałam się już do krainy snów, od razu ją ujrzałam. Siedziała na huśtawce przywiązanej do płaczącej wierzby. Szybko do niej podbiegłam i się przytuliłam.
-Hej! - powiedziałam radośnie.
-Widziałam jak dziś niejaki Justin Bieber się na ciebie gapił. A co w tedy myślał to już nie wspomnę ! - powiedziała po czym się zaśmiała.
- No co tam sobie myślał ? - spytałam zaciekawiona.
- Oj.. nie mogę mówić! - powiedziała smutno.
- To po co o tym wspomniałaś? - spytałam urażona.
-Sama nie wiem - zaśmiała się - przejdźmy się i porozmawiajmy.
- Dobrze...
.....
Gdy rano się obudziłam szybko wstałam i zaczęłam się szykować do wyjazdu.
*************************************
I jest drugi :) czekam na komentarze :)
20.11.2011 o godz. 13:07
Oczami Amelii :*
Gdy wyszłam z gabinetu mojego psychologa byłam niezmiernie szczęśliwa, ze po roku siedzenia w wariatkowie nareszcie wyjdę na dwór. Na pewno zastanawiacie się dlaczego tam trafiłam. Po nad rok temu moja najlepsza przyjaciółka umarła na raka. Nie mogłam się z tym pogodzić. No i przedawkowałam leki nasenne. Niestety moja pokojówka mnie znalazła. No i wylądowałam w psychiatryku. Nawet nie byłam na jej pogrzebie. Czasem widuje ją w snach ale nikomu o tym nie mówię ponieważ siedziała bym tam jeszcze dłużej. A tego nie chce. Idąc ulicami Los Angeles, skręciłam w tą, która prowadziła na cmentarz. Po drodze kupiłam bukiet narcyzów ( były to jej ulubione kwiaty ) i jednego niebieskiego znicza. Weszłam na cmentarz i skierowałam się w miejsce jej pochówku. Widziałam ta drogę co noc od kiedy ona umarła. Gdy byłam przy tabilicy z napisem "Śp. Catlin Blue Somerland ur. 13 lipca 1994 zm. 16 listopada 2010
wspaniała córka, siostra i przyjaciółka, która zmarła za młodu a będzie zapamiętana na zawsze
". Uklękłam położyłam kwiaty i odpaliłam znicza. Następnie zaczęłam się modlić na głos:
- Cat dlaczego mnie zostawiłaś? - zaczęłam płakać - obiecywałaś, że mnie nie zostawisz. Że będziesz przy mnie. I co teraz? Jestem zupełnie sama. Nie mam nikogo!! - wpadłam w histerię - To wszystko jest takie trudne! Tyle bym ci powiedziała... Ale nie mogę ! Dlaczego nie pozwoliłaś mi umrzeć i pójść do ciebie ?! - nagle zerwał się wiatr a przedemną ukazała się Catlin w białej sukni i ze skrzydłami. Nie wierzyłam własnym oczą.
- Nie mogłam ci na to pozwolić kochanie - powiedziała klękając przy mnie i dotykając mojego policzka - czeka cie zbyt wspaniała przyszłość ! Bóg mi to wszystko pokazał i nie mogłam ci pozwolić na śmierć. A teraz pamiętaj że zawsze będę tu - dotknęła miejsca gdzie znajduję się moje serce - bede cie odwiedzać w twoich snach dobrze?? - spytała a ja przytaknęłam - Będziesz mi opowiadać co i jak a ja postaram się ci doradzać. Tak jak zawsze to robiłam. Nie zostawiłam cię nigdy. Bo zawsze stałam i stoję przy tobie i ci pomagam. Teraz muszę już iść bo nie powinno mnie tu być. Żegnaj - powiedziała i pocałowała mnie w policzek. Po czym zniknęła. a ja zaczęłam płakać. Ze szczęścia i smutku zarazem. Postaram się jej wysłuchać. Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam z niej telefon. Dzwoniła mama.
- Halo?
- Gdzie ty jesteś?! Martwię się o ciebie. Gdy byłam w szpitalu powiedzieli że już wyszłaś! - powiedziała przerażona.
- Jestem u Cat na cmentarzu... - odpowiedziałam krótko i się rozłączyłam. Szybko wstałam, otrzepałam spodnie i zmierzałam ku wyjściu. Gdy już wychodziłam z alejki wpadłam na jakiegoś chłopaka. Upadliśmy razem na ziemie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Matko... jakie ona miał cudowne oczy!! Takie czekoladowe... ahh... Szybko się opamiętałam, wstałam i przeprosiłam chłopaka. szybkim krokiem wyszłam z cmentarza. Po chwili przyjechała moja mama. Weszłam do jej auta i bez słowa pojechałam do domu. Gdy byłyśmy już na miejscu wbiegłam po schodach do domu a następnie do pokoju i rzuciłam się na moje łóżko.
- Amelia za 10 minut będą goście ubierz się ładnie i zejdź na dół ! - krzyknęła mama z dołu. Niechętnie wstałam z łóżka i skierowałam się w kierunku garderoby. Ubrałam szybko jakieś ciuchy i zeszłam na dół. Gdy byłam już na dole zadzwonił dzwonek. Podeszłam i je otworzyłam a za nimi stał...
19.11.2011 o godz. 18:08
A więc zaczynam od nowa i postaram się teraz dopisać do końca to opowiadanie :)

BOHATEROWIE
Amelia Elizabeth Brown klik klik klik klik
niespełna 17 letnia dziewczyny, jest siostrą Chrisa Brown'a, kiedyś była fanka JB-ego lecz od kiedy zaczął być z Gomez strasznie się zmienił, i straciła do niego zaufanie

Justin Drew Bieber
17 letni piosenkarz R&B oraz POP, od kiedy zaczęła się ustawka z Gomez strasznie się zmienił, i to przez Selene zaczął być wredny i myśleć tylko o sobie, gdy ona go już owinęła dookoła małego palca i uzależniła od seksu wszystko się zmieniło, był zupełnym przeciwieństwem dawnego Justina,

Prolog ;)
Nieśmiała dziewczyna wyjeżdża ze starszym bratem do miasta aniołów. Ona jest z tego zachwycona a wręcz w niebo wzięta. Ale niestety niedługo wszystko się zmieni. Czy na lepsze ?? Ja tego nie wiem... a wy??
18.11.2011 o godz. 18:52
zastanawiam się czy przypadkiem nie zacząć pisania innego opowiadania, zdaje mi się że to jest głupie i nikt go nie czyta, sama myśle że po prostu to mi nie wyszło najpewniej w pt albo w sob pojawią się nowi bohaterowie i prolog.
17.11.2011 o godz. 22:48
6. ( Pisane do tego słuchajcie bo pomaga ;) )

Gdy rano wstałam w moim był wielki bałagan. Zadziwiło mnie to ponieważ gdy kładłam się spać był porządek. Rozkojarzona weszłam do łazienki, odprawiłam poranne czynności i ubrałam się w to. Wyszłam z łazienki świeża i pachnąca moim żelem pod prysznic i szamponem toffi. Zeszłam powoli po schodach delektując się błoga ciszą. Gdy byłam w kuchni na stole było śniadanie, a przy otwartej lodówce ktoś stał i napewno nie była to moja mama. Zaczełam sie bać, szybko wziełam patelnie do ręki. Po cichu podeszłam do tej osoby i gdy zamykała drzwi palnęłam ją patelnia w głowę. I już po chwili na ziemi leżał Bieber.
- CO BIEBER!!?? - krzyknęłam zszokowana. Po chwili sobie przypomniałam, iz chwilowo z nim mieszkam. Szybko odłozyłam narzędzie zbrodni [ dop.aut. haha patelnia w łeb !! xD ] i ukucnęłam przy Bimberku, który był nieprzytomny. Zaczełam go klepać po policzkach. aby sie obudził. ale nie reagował.
- No budź się idioto!! Co ja mam zrobić? - i po chwili przypomniało mi się co musze zrobić. Szybko pod nogi położyłam mu pare kocy by były w górze, podniosłam ręce do góry i czekałam. Straciłam nerwy i zaczełam go walic po policzkach [ krotko mowiąc dostawał z liścia ]
- No obudź sie!! - zaczełam panikować.
Po jakichś 30 min zaczął sie ruszać.
- co, co sie stało ? - spytał łapiac się za głowe.
-Nic takiego tylko myślałam że jesteś jakimś włamywaczem i palnęłam cie patelnią... - powiedziałam rumieniąc się, gdyż dopiero zauważyłam że ma tylko na sobie bokserki.
- Dlaczego tak brutalnie? - powiedział z wyrzutem.
- A jak miałam inaczej zrobic widząc obcą osobe przy mojej lodówce ?? - spytałam.
- Nie wiem przytulić ?? Chciałem ci zrobic tylko śniadanie na przeprosiny a tu od razu dostałem za nic patelnią - powiedział wstając.
- Oj... Przepraszam... Wybaczysz?? - spytałam nawet nie wiem dlaczego, jakos zaczeło mi zależeć na tym.
- Jak pójdziesz ze mna na kolację to napewno - powiedział wyszczerzając te swoje białe perełki :D.
- No nie wiem nie wiem - powiedziałam i spojrzałam na niego a ten zrobił mnę kota z Shreka - przestań - powiedziałam śmiejac sie.
- No to ?? - spytał składając ręce w błagalnym geście.
- hmmm.... - chciałam by się trochę podenerwował, ale po chwili powiedziałam- Więc...

CND !!!! ;)
********************************************
Co myślicie o tym rozdziale ?? bo mi się wydaje ze jest ok ;)
7 KOMENTARZY = NN !!
Bez zmiłuj ;P
15.11.2011 o godz. 19:01

Błagam was o pomoc to tylko 5 minut wam zajmie
http://kingofweb.com/users/3970332389 zagłosujcie na niego!! ;) zalogujcie się i polecajcie znajomym dajcie 10 głosów!! błagam was!! on zasługuje na to!!
Wszystkim którzy zagłosowali wielkie dzięki każde 10 głosów wywołuje u mnie uśmiech!!
14.11.2011 o godz. 17:53

5.
Weszłam po schodach do pokoju i postanowiłam się przebrać a następnie wyjść na dwór. Wstąpiłam jeszcze tylko do garażu po deske krzyknęłam Pattie, że wychodzę i już mnie nie było. Kierowałam się w stronę SkateParku. Gdy byłam już na miejscu od razu wzięłam się za jazdę. Zaczęłam od tych najprostszych trików a skończyłam na tych najtrudniejszych. Gdy usiadłam na ławce podszedł do mnie chłopak w fullcap'ie z cookie monster. Miał też sexowny kolczyk w wardze.
-Hej Jeydon jestem - powiedział z uśmiechem.
-Hej, a ja Amelia. Miło mi cie poznać - odpowiedziałam przyjaźnie.
-Przejdziemy się gdzieś ? - spytał po chwili ciszy.
- Z przyjemnością.
Szliśmy powoli rozmawiają ze sobą. Gdy dotarliśmy na miejsce czyli do lodziarni. Zamówiliśmy sobie po 2 gałki. Ja karmelową i cappucino, a Jey truskawkę i czekoladę. Kierowaliśmy się już do domu bo zaczynało się ściemniać. Kiedy byliśmy już pod moim domem wymieniliśmy się numerami i pożegnaliśmy. Rozradowana weszłam do domu, w którym ujrzałam Katy Perry, Ushera i Gemezówkę <fujj!! nienawidze>.
- Czy ja śnie? - spytałam się siebie po cichu.
- Ooo... Amelia już przyszła - powiedziała Pattie i podeszła do mnie.- Poznaj naszych goci. Oto Katy Perry..- i tu jej przerwałam.
- Jestem twoją wielką fanka Katy - powiedziałam z bananem na twarzy.
- Bardzo mi z tego powodu miło. Musimy się kiedyś spotkac - powiedziała przyjaźnie.
-Jestem za ;)
- To jest Usher - powiedziała Pattie wskazując na wysokiego ciemno skórego mężczyznę.
-Jesteś boski - powiedziałam z uśmiechem.
- Tez tak uważam - powiedział ze śmiechem Ush.
- A to Selena - powiedziała Patie lekko się krzywiąc. A ja tylko prychnęłam.
- Ja bd już szła na górę, nie chce wam przeszkadzać - powiedziałam patrząc się na Katy i Ushera.
- Pa Mała ! - powiedział Usher gdy znikałam za rogiem salonu.
- Nie jestem taka mała !! - krzyknęłam wychylając się do nich. On się tylko zaśmiał krotko. A ja poszłam na górę.
Gdy już byłam u siebie w pokoju włączyłam laptopa i od razu weszłam na twittera, przeczytałam twitta od Jeya:
Dzisiejszy wypad na lody był boski ;)
tweetnełam go i sie zasmiałam. po chwili sama napisałam:
Dzięki za wspaniałe popołudnie @jeyyounit11. Miło było cie poznać @KatyPerry i @UsherReymondIV. ;) nie jestem taka mała Ush! ;P
Zaśmiałam się krótko i wyłączyłam laptopa. Wzięłam piżamę i udałam się do łazienki. gdy z niej wyszłam szybko położyłam się spać i odpłynęłam do krainy Morfeusza <3 ;) .

*********************************************************
Nie wiem czy jest krotki...
Ale uważam iż nie jest taki zły ;*
5 komentarzy = NN
12.11.2011 o godz. 20:13
statystyki